DE PL

Z kilku klocków do wielkiej kolekcji (wywiad)

07 sie 2026

facebooktwitterpinterest

Rozmowa z Cezarym Siwkiem, pasjonatem, właścicielem niezwykłej kolekcji klocków LEGO prezentowanej w Międzyzdrojach.

Jak zaczęła się pana przygoda z klockami?

Pierwszy kontakt z klockami miałem w 1982 roku będąc u kuzyna, który posiadał wtedy dwa lub trzy małe zestawy LEGO. Oczywiście dla nas to było mnóstwo klocków. Od tego czasu klocki stały się moją ulubioną zabawką na każdą okazję. Wtedy najważniejsza był wyobraźnia. Z biegiem lat moja fascynacja przerodziła się w małe, później większe a obecnie chyba już ogromne kolekcjonerstwo.

Które modele wymagają najwięcej pracy?

– Najbardziej wymagające są modele serii Technic ponieważ popełnienie nawet jednego małego błędu przy budowaniu mechanizmów będzie niewybaczalne podczas uruchomienia zestawu. Każdy błąd cofa nas o dziesiątki lub setki kroków składania klocków a to wiąże się z czasochłonnym rozłożeniem konstrukcji. Dlatego tak bardzo ważna jest uwaga, skupienie i skrupulatne czytanie instrukcji.

Czy trzeba mieć jakieś predyspozycje do układania dużych, skomplikowanych budowli?

– Trzeba umiejętnie czytać instrukcję. Zazwyczaj przychodzi to intuicyjnie z coraz większym doświadczeniem i kontaktem z trudniejszymi modelami. W końcu oswojenie ze schematami staje się naturalne. Co innego, gdy ktoś próbuje tworzyć własne budowle, zwłaszcza repliki architektury, czy pojazdów. Tutaj należy mieć wyobraźnię przestrzenną, umieć skalować i co bardzo ważne – znać kształty klocków, jakie będzie można wykorzystać przy budowie. Dziś odbiorca oczekuje modeli, które najdokładniej odzwierciedlają oryginał.

Klocki to zabawa tylko dla dzieci, czy dorośli też mogą się wciągnąć w budowanie?

– Klocki LEGO powstały jako zabawka dla dzieci i to jest ich główne zadanie. Żyjemy w czasach smartfonów i gier komputerowych, dzieci łatwo przekonują się do elektroniki i zaspokajają swoją ciekawość obrazami z telefonu. Rozmawiam w wieloma dorosłymi, którzy potwierdzają jedną tezę – dzieci lubią dostawać klocki, ale po zbudowaniu modelu według instrukcji ich zainteresowanie się kończy, a budowla staje na półce albo z czasem ląduje w skrzyni z innymi zestawami tworząc tzw. złom klockowy. Dorośli są dziś zachęcani do nabywania specjalnie dedykowanych zestawów, często odnoszących się do wspomnień z dzieciństwa, kultowych filmów, bohaterów.

Na pewno pamięta pan najbardziej wymagającą budowlę. Co to było?

– Tak, to model katedry z Gorzowa Wielkopolskiego. Jako że obiekt jest mi bardzo bliski czułem, że będzie to naprawdę duże wyzwanie, aby odtworzyć jak najwięcej szczegółów. Nie miałem planów, szkiców, tylko zdjęcia wykonane własnym aparatem. Model zbudowałem dobrych parę lat temu i przyznam, że miałem sporą trudność, by zgromadzić potrzebną ilość odpowiednich klocków w nietypowym, brązowym kolorze. Składałem dziesiątki jak nie setki zamówień z różnych państw. Po wielu godzinach pracy budowla powstała.

Czy można zaobserwować modę na dane modele? Dziś niektóre egzemplarze osiągają na aukcjach spore sumy…

– Kiedyś faktycznie klient sam wybierał serię, którą był zainteresowany. Dziś producenci przez reklamę, seriale, filmy, czy gry mocno ingerują w decyzyjność. W ten sposób kieruje się odbiorcą. To jest doskonałe rozwiązanie dla firm, bo wiedzą czego produkować najwięcej. Czasy internetu pokazują, że można lekką ręką narzucać ceny na modele, pojedyncze elementy, czy mini figurki wyjęte z zestawów. Ktoś czegoś nie zdążył kupić, gdy było w dystrybucji, a teraz nagle chce to mieć, staje się ofiarą rynku. I płaci bardzo dużo. Stąd sztuczne budowanie wartości klocków. Mam świadomość, że niektóre zestawy są cenne na rynku, dla mnie mają jednak wartość sentymentalną.

Co by pan powiedział początkującym pasjonatom klocków?

Budowanie z klocków jest fascynujące. Niestety, zestawy każdego roku bardzo drożeją. Coraz trudniej, co potwierdzają moi znajomi z zagranicy, można pozwalać sobie na beztroskie kupowanie. Stąd moja rada – dokonujmy wyborów według swoich zainteresowań, aby zestawy stojące na domowych regałach faktycznie były chciane i przez długie lata lubiane. Przyznam, że było mi o wiele łatwiej zbudować rodzinną kolekcję, bo zestawy w minionych dekadach kosztowały kilkakrotnie mniej. Ceny modeli używanych wahały się od kilku do 20-30 euro za pokaźny zestaw. Kupiłem wiele takich z rynku niemieckiego, duńskiego, brytyjskiego oraz z USA. Dbajmy o każdy zestaw, zachowujmy instrukcję oraz o obowiązkowo pudełko (które można złożyć, ja składam) a wówczas kolekcja będzie pełna i zachowa swój swoisty wyraz. Bo kolekcjoner to esteta i profesjonalista dbający o szczegóły swoich zbiorów.

Dziękuję za rozmowę.

Rodzinną kolekcję Cezarego Siwka można oglądać do 20 sierpnia codziennie w godz. 11-19 w Hotelu Vienna House Amber Baltic przy ul. Promenada Gwiazd 1 Międzyzdrojach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czytaj również:

Dekada parkrunu Świnoujście. „Dlaczego nie u nas?”

08 wrz 2026

Trudno wyobrazić sobie sobotni poranek w Parku Zdrojowym bez parkrunu. Ludzie przychodzą, witają się, ktoś biegnie szybko, ktoś wolniej, ktoś maszeruje. Pięć kilometrów, które przez […]

Green Point Plaza chce się piąć ku chmurom i kusi mieszkańców

31 sie 2026

Jeden z dużych polskich inwestorów chce wybudować niedaleko falochronu zachodniego luksusowy hotel Green Point Plaza. Miejsce jest niezwykle atrakcyjne i nic dziwnego, że budynek ma […]

Finał FAMY 2026. Stacha z nagrodą główną

30 sie 2026

Festiwal FAMA 2026 w Świnoujściu przeszedł do historii. Przez sześć dni jury w składzie: Aneta Kyzioł, Jan Shostak, Maciej Nowak, Marcin Cichoński, Michał Taciak i […]

Pogoda
Kamery Plan miasta
Kursy walut

EUR

Średni NBP: Ładowanie...

© 2024 Baltic Portal balticportal.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Realizacja: KULIKOWSKI-IT.pl Strony internetowe Szczecin