Czas rozgrzać zimę nad morzem. Niemcy dają przykład
20 sty 2026
W najbliższy piątek (23 stycznia), tuż obok Świnoujścia, rozpoczyna się jedna z najważniejszych zimowych imprez na wyspie Uznam – mistrzostwa świata w wyścigach z koszami […]
23 cze 2025
Na plaży w Wisełce leżącej w granicach Wolińskiego Parku Narodowego pojawiły się ogrodzenia. Mieszkańcy i turyści zastanawiają się jakie są powody działań WPN. Odpowiedź jest prosta. Pracownicy parku pilnują, aby przyroda mogła się zregenerować. „Nie robimy tego po to, żeby ograniczać dostęp do plaży, ale po to, żeby ją chronić – dla Was i dla przyszłych pokoleń” – twierdzą pracownicy WPN. I uspokajają: ogrodzenie jest tymczasowe. Okazuje się, że takie tłumaczenia nie do końca przekonują mieszkańców i turystów.
Wyjaśnijmy. Cześć plaży w okolicach Międzyzdrojów znajduje się w granicach Wolińskiego Parku Narodowego. I podlega ścisłej ochronie przyrodniczej. Niestety, nie wszyscy turyści szanują naturę i często wydmy są dla nich publiczną toaletą.

„Wydmy to nie tylko „górki z piasku” – to żywe struktury, które powstają i rozwijają się dzięki wyjątkowym roślinom. Jedną z nich jest honkenia piaskowa – niepozorna, niska roślina, która jako pierwsza zatrzymuje piasek i pomaga rozpocząć budowę nowej wydmy. Bez niej i innych roślin występujących na wydmach, piasek byłby wywiewany przez wiatr, a plaża – po prostu by znikała”, wyjaśniają przyrodnicy.
Dyrekcja WPN zapewnia, że ogrodzenia są sezonowe i nie po to, by komukolwiek „zabrać” plażę. Wręcz przeciwnie – mają ją zabezpieczyć przed rozdeptywaniem i rozkopywaniem. Ogrodzenie jest stawiane tam, gdzie zaczyna się formować tzw. wydma inicjalna, czyli naturalna granica między lądem a wodą.
Nie wszystkich przekonują takie tłumaczenia. Zdaniem niektórych dyrekcja parku nie bierze pod uwagę potrzeb mieszkańców, którzy już wcześniej mieli na pieńku z WPN m.in. z powodu próby wprowadzenia opłat za przejście na plażę w Wisełce.
„Do Wisełki jeżdżę od 1965 roku i nigdy nie widziałem tak ograniczonej plaży jak w ostatnich latach. Rozumiem stanowisko WPN, ale zawsze można znaleźć wyjście, które zadowoli wszystkich, tylko trochę dobrej chęci ze strony parku, bo takie podejście jak teraz, to jest tylko działanie na szkodę mieszkańców.”, komentuje jeden z internautów.
Część osób twierdzi, że wystarczą tablice informacyjne z zakazem wchodzenia na wydmy i surowe kary. Ich zdaniem największym niszczycielem wydm jest sztorm a nie ludzie.
„W zeszłym roku obserwowałam sadzenie traw mających na celu wzmacnianie wydm. Wszystko jednak zostało zniszczone przez sztormy. Nasze obawy i sprzeciw budzi coraz szerszy pas grodzenia w kierunku morza. Gołym okiem widać, że grodzona jest plaża z wydmami a nie wydmy”, dodaje mieszkanka Wisełki.

Co ciekawe, WPN nie jest pierwszy, który stawia ogrodzenie na plaży. Niedawno na podobny krok zdecydował się Urząd Morski w Gdyni. Ogrodzenia ochronne z drewna i siatki leśnej mają stanąć na wydmach na obszarach Natura 2000. Chodzi o Zalew Wiślany, Mierzeję Wiślaną, Białogórę oraz Mierzeję Sarbską. Inwestycja będzie kosztować niemal 900 tysięcy zł. Część pieniędzy pochodzi z funduszy unijnych. Jak tłumaczy zasadność ogrodzeń Urząd Morski?
„Celem budowy ogrodzenia jest ochrona cennych siedlisk przyrodniczych, poprzez ograniczenie dostępu osób postronnych i minimalizację mechanicznych uszkodzeń szaty roślinnej. Poprawić mają się także warunki bytowania gatunków chronionych”, argumentuje UM w Gdyni.
Kto ma rację? Czas pokaże, czy największym wrogiem wydm jest człowiek, czy morze.
rj
Dodaj komentarz