Związkowcy walczą o PŻB

pzb

Polska Żegluga Bałtycka na dniach może trafić w ręce niemieckiej spółki Poland Sweden Line GmbH z siedzibą w Lübeck. Taką informację otrzymały związki zawodowe, które nie zgadzają się na prywatyzację na warunkach zaproponowanych przez inwestora. Chodzi o pakiet socjalny dla załogi. Związkowcy chcą trzyletnich gwarancji zatrudnienia. Poland Sweden Line oferuje tylko rok. Negocjacje zostały zawieszone. W PŻB ogłoszono pogotowie strajkowe.

"Nie mamy nic przeciwko prywatyzacji, bo funkcjonujemy na wolnym rynku już wiele lat. Chodzi o sposób, w jaki chce się sprzedać nasze przedsiębiorstwo. Ministerstwo ma zamiar pozbyć się nas za bezcen. My walczymy o interes polskich pracowników" – mówi Kazimierz Sikora, przewodniczący związków zawodowych „Solidarność” w PŻB.

Związkowcom udało się na razie opóźnić proces prywatyzacji, ale jak się dowiedzieliśmy konkretne decyzje dotyczące sprzedaży PŻB mogą zapaść w przyszłym tygodniu. Nie jest tajemnicą, że spółka Poland Sweden Line jest powiązana z TT Line – niemieckim armatorem, który latem ma uruchomić połączenie Świnoujście-Trelleborg (Szwecja). Na tej samej linii kursują promy PŻB (pod szyldem Polferries). Ministerstwo chce sprzedać ponad 91 procent akcji (wartych nominalnie ok. 22 mln euro). Może to zrobić bez pakietu socjalnego dla załogi. To oznacza, że prawdopodobnie dojdzie do strajku. K.Sikora zwraca uwagę, że PŻB radzi sobie ostatnio bardzo dobrze i ten, kto przejmie polską spółkę zyska przewagę na Bałtyku.

"W tym roku będziemy mieli prawdopodobnie około 20 milionów złotych zysku. Na naszym rynku można liczyć nawet na 20 procentowe wzrosty. Próbowaliśmy, jako załoga, kupić PŻB na raty, ale takie rozwiązanie nie zyskało akceptacji ministerstwa. My tego nie rozumiemy. Dlaczego przed każdym inwestorem klęka się na kolana i za wszelką cenę chce się nas pozbyć, a nam nie daje się szasy?" - pyta się retorycznie K. Sikora.

Prywatyzacji PŻB obawiają się inni polscy armatorzy m.in. Polska Żegluga Morska. Wejście niemieckiego przewoźnika do Świnoujścia oznacza dla nich dużą konkurencję. Prywatyzacja PŻB
stałą się przedmiotem politycznych sporów. Największa w Polsce opozycja (partia Prawo i Sprawiedliwość) uważa, że rząd dąży do likwidacji polskiego armatora. Według posła PiS Marka Gróbarczyka chodzi o doprowadzenie do bankructwa i sprzedaży spółki. Innego zdania jest Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Resort uważa, że konkurencja na linii do Szwecji jest korzystna a PŻB powinna zacieśnić współpracę z innym armatorem - Unity Line.

W PŻB pracuje około 600 osób. Spółka ma siedzibę w Kołobrzegu. Jej promy pływają pod marką Polferries. Spółka ma biura w Warszawie, Szczecinie i Gdyni. Eksploatuje trzy promy na liniach do Szwecji i Danii.

Fot.Sławomir Ryfczyński

Dodaj nową odpowiedź

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

[] Najnowsze komentarze

Titel Autor Data
unterkunft im haus für urlaub mit dialyseplatz ist es möglich Anonim 28 wrz. 2017 - 21:48
Parkautomaten am Polenmarkt - Betrug durch eigene Bürger Anonim 14 wrz. 2017 - 23:33
Bin auf der Suche nach... Anonim 9 sie. 2017 - 23:15
Beerdigung Florian Voelk - die Email bitte weiterleiten Anonim 30 lp. 2017 - 19:06
Preis Anonim 29 lp. 2017 - 22:10
Kaiser Anonim 29 lp. 2017 - 04:12

[] Najczęściej czytane

koniki polskie.jpg

Turyści nie zobaczą już wyjątkowych koników polskich na wyspie Karsibór. Stado pomagające utrzymać odpowiednie warunki dla lęgów ptaków w rezerwacie „Karsiborska Kępa” zostało wywiezione do innego rezerwatu. To zaskakująca decyzja, która z pewnością zasmuci wielu turystów. Koniki polskie były prawdziwą ozdobą rezerwatu i jedną z największych atrakcji wyspy.

falochron portal.jpg

Istnieją poważne obawy, że Świnoujście może stracić kolejną atrakcję turystyczną. 22 listopada bez żadnych zapowiedzi i informacji przy wejściu na falochron centralny (dawniej wschodni) zamontowano metalową bramę i zamknięto ją na kłódkę. Jak się okazało, zrobiono to na wniosek spółki Polskie LNG. Wszystko po to, aby nikt nie mógł wchodzić na falochron. Powodem tej decyzji są prace związane z wygrodzeniem rozbudowywanej części morskiej terminalu LNG. Tak twierdzi Urząd Morski w Szczecinie.